Dnia 27 września 2018 roku na Facebook'u opublikowałam osobiście . Pełną treść listu otwartego zamieszczam poniżej.
Do tej pory nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, ani wzmianki ani od Prezydenta Polski, ani z Kancelarii Prezydenta, pomimo kopiowania linku do treści listu na stronie innego portalu społecznościowego, z tagiem (adnotacją) do osób obsługujących oficjalny profil Kancelarii Prezydenta Reczypospolitej Polskiej - na stronie twitter.com. W czasie publikowania listu jak i obecnie Prezydent Polski to pan Andrzej Duda.
List otwarty do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
I uważam, że porady zawarte w moim apelu do prezydenta Polski są dalej aktualne.#prezydent #Polska-----------------------------------------------------------Szanowny Panie Prezydencie,W licznej korespondencji do Pana przez Kancelarię Prezydenta prosiłam o pomoc i wsparcie. Otrzymałam porady prawne, które owszem, były dla mnie pomocne w poprzednim roku kalendarzowym, ale to, jak widać, jest za mało, żeby pomoc samotnej matce, którą upokorzono do granic możliwości rozbijając rodzinę, i to w jej rodzinnym kraju.Zostałam sama. Zabrano mi dzieci. Nie mam środków finansowych na utrzymanie mieszkania, z którego zabrano mi dzieci, pomimo pomocy finansowej z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Pomoc ta nie pokrywa moich minimalnych potrzeb życiowych z wynajmem tego mieszkania włącznie. To mieszkanie, w którym mieszkałyśmy z dziećmi przed największą tragedią, jaka może spotkać dzieci, oprócz śmierci matki, było dla nich ostatnim miejscem w którym miały najważniejsze, z psychologicznego punktu widzenia w życiu dziecka, poczucie bezpieczeństwa.Urząd Miejski w Białymstoku ściga mnie z urzędu za kare sprzed 4 lat, którą zapłaciłam tylko dlatego, ze nie miałam opinii pedagogiczno-psychologicznych udowadniających zły stan zdrowia moich córek i tym samym niemożliwość ich nauki w szkole. Tym samym jednak dla urzędów, które powinny mi pomoc, stałam się łatwą ofiarą, a uczciwe zapłacenie kary to jak przyznanie się do winy. Tak i dla Szkoły podstawowej nr 37 w Białymstoku, przy ulicy Jaworowej 8, i dla Urzędu Miejskiego w Białymstoku. Następstwo powielania traktowania mojej osoby i mojej rodziny przez następne urzędy mające dostęp do moich danych opisujące sytuacje rodzinna, było tak oczywiste dla pedagog szkolnej szkoły nr 37, pani Zubrzyckiej, ze przewidziała to, co się wydarzyło kilka lat później. Mowa o zabraniu dzieci przez sąd rodzinny. Pomimo zmiany otoczenia i przeprowadzki do Legi pod Ełkiem w maju 2015 roku i kilku latach walki z ludźmi z systemu edukacji, 31 maja 2017 roku niespodziewanie zabrano mi dzieci, bez mojej wiedzy o wyroku sądu w Ełku.Moja tragedia trwa nadal.Nie mam niestety politycznych koligacji rodzinnych, ani oddanych znajomych na stanowiskach w partii rządzącej. Musze liczyć tylko na to ze moja uczciwość i prawda zwycięży. Do kogo mam się zwrócić, jeśli nie do głowy państwa w której wydarzyła się taka tragedia. Trwam w nadziei ze ktoś doczyta się prawdy i zwróci mi dzieci.Nadchodzą wybory samorządowe, 21-go października 2018 roku wyborcy staną przed ważnym wyborem, który mam nadzieje przemyślą. Myślę, ze warto nadać mojej tragedii wymiar międzynarodowy i nagłośnić w mediach zagranicznych, żeby przestrzec rodziny przed takim traktowaniem i żeby nie powieliły moich błędów, a walczyły i używały ostrych rozwiązań, bo mediacje i tłumaczenia niestety nic nie dają.I tak, pan dyrektor szkoły w Chełchach, pan Karol Marchel, był tak zaangażowany w wybory, które się odbywały w wcześniej, ze zaniedbał swoje obowiązki jako dyrektora szkoły wobec mojej rodziny i dzieci. Wójt Gminy Ełk, pan Tomasz Osewski, również nie stanął na wysokości zadania i zamiótł sprawę pod przysłowiowy dywan, a jest kandydatem w tegorocznych wyborach. Odradzam również wyborcom jego kandydaturę z cala stanowczością.Zwracam się niniejszym do Pan prezydenta o zauważenie mojej tragedii i pochylenie się nad najważniejszą komórką w każdym państwie, czyli rodziną. O analizę mojej sprawy i wyciągnięcie wniosków dla przyszłych pokoleń. O uczynienie tego, co w przepisach prawa może uczynić Prezydent 38-milionowego kraju dla zrozpaczonej matki i rozbitej przez państwo rodziny.Z poważaniem, Magdalena Korzeniewska.-----------------------------------------------------------
W mojej historii zwracałam się do wszystkich instytucji w Polsce. Bez rezultatu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz